Kto chce wrobić Troickiego w aferę dopingową?

Przed Sądem Arbitrażowym do spraw Sportu w Lozannie zeznaje dziś Viktor Troicki, którego dyskwalifikacja na 18 miesięcy to dowód na to, że system antydopingowy w tenisie potrzebuje radykalnych zmian od zaraz.

Ta sprawa od początku pachnie kryminałem. Troicki został zawieszony na półtora roku za to, że nie poddał się badaniu krwi w kwietniowym Masters w Monte Carlo. Feralnego dnia Serb gładko przegrał z Jarkko Nieminenem 1:6, 2:6. W czasie kontroli antydopingowej powiedział, że czuje się nie najlepiej i że wolałby przełożyć badanie krwi. Oddał próbkę moczu, a na pobranie krwi zgłosił się nazajutrz. Wszystko, jak twierdzi, za zgodą obecnej na badaniu doping control officer.

- Nie zrobiłem niczego złego poza tym, że wykonałem instrukcje pani inspektor. Nawet poprosiłem o lekarza do gabinetu, ale pani inspektor powiedziała, że nie ma takiej potrzeby, pokazała swoje dyplomy. Mówiła, żebym się nie przejmował, tak więc zaufałem jej – relacjonuje Troicki.

Wersję tenisisty potwierdza jego trener, który przez większą część kontroli był z nim w gabinecie. – Byłem tam i wiem, że pytał ją dwa razy, czy nie będzie z tego jakichś problemów. Odpowiedziała, że nie, dlatego wychodząc z gabinetu, byłem przekonany, że jest po sprawie – opisuje ze swojej perspektywy Jack Reader.

O rutynowej historii nie dała jednak zapomnieć Międzynarodowa Federacja Tenisowa, która pod koniec lipca uznała Viktora Troickiego winnym złamania przepisów antydopingowych. Koronnym dowodem w sprawie są zeznania przedstawicielki agencji antydopingowej, stojące w całkowitej sprzeczności z tym, co mówią zawieszony na 18 miesięcy tenisista i jego trener. Sumienna i dokładna pani inspektor z 15-letnim stażem – tak opisuje ją federacja – wszystkiego się wypiera.

Kolejnych sensacyjnych faktów dostarcza Novak Djoković, przyjaciel i kolega Troickiego z reprezentacji Serbii.

- Nie rozumiem, dlaczego on dalej jest zawieszony. Za co? Za nieoddanie próbki krwi? Zapytał tej pani, czy może oddać próbkę następnego dnia, bo czuje się źle. Odpowiedziała: „Tak, jeśli złożysz oświadczenie”. Złożył oświadczenie. Następne, co wiemy, to że nie mówiła prawdy przed sądem w Londynie. Opowiadała, że namawiała go przez 20 minut, w drodze od gabinetu kontroli antydopingowej do biura ATP w Monte Carlo, a ono jest 20 metrów obok. Nakłamała tam. To bardzo złe dla naszego sportu. To bardzo złe dla agencji antydopingowej zatrudniać ludzi, którzy zaprzeczają temu, co się stało tamtego dnia. W gabinecie była jeszcze jedna osoba, która napisała raport perfekcyjnym angielskim, a przed sądem w Londynie nie była w stanie zrozumieć pojedynczego słowa – opowiada Djoković, który wychowywał się z Troickim od ósmego roku życia i ręczy za niego głową.

Zakładając, iż wersja Serbów jest prawdziwa, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że komuś zależało na rozdmuchaniu afery, a Troicki jest tylko kozłem ofiarnym. Tocząca się równolegle sprawa z przyłapanym na dopingu (!) i zdyskwalifikowanym na dziewięć miesięcy Marinem Ciliciem przeszła bez większego echa. Pojawił się też argument do szybkiej zmiany przepisów antydopingowych, co zawsze spotyka się z oporem ze strony zawodników.

- Przepisy antydopingowe prawdopodobnie zmienią się w 2014 roku. Zawodnikom, którzy odmówią badania albo nie oddadzą próbki, inspektor zaproponuje rozmowę z supervisorem turnieju lub sędzią, tak by potwierdzili jego obowiązki wynikające z tego programu. Trzeba uczciwie przyznać, że sprawa Troickiego naświetliła tę kwestię. Jako że stało się to w 2013 roku, myślę, że zajmiemy się tym problemem dość szybko i znajdziemy rozwiązanie – zapowiada szef komórki antydopingowej w ITF Stuart Miller. Tamtego dnia z gabinetu w Monte Carlo serbski tenisista wykonał kilka telefonów do Millera, ale ten żadnego nie odebrał.

Próbka moczu Viktora Troickiego z 15 kwietnia i próbka krwi z 16 kwietnia dały wynik negatywny.

Łukasz PrzybyłowiczŁukasz Przybyłowicz twitterNie śpię, bo oglądam tenis

5 myśli nt. „Kto chce wrobić Troickiego w aferę dopingową?

  1. ~Marek

    Nie chce mi wierzyć aby najlepsi tenisiści się nie koksowali. Jak się patrzy na te tenisowe „robocopy” z czołówki, grających przez 5h na pełnych obrotach na ciężkim twardym korcie, dochodząc do niewiarygodnych piłek. Sylwetki jak z żurnala, siła gladiatorów. Nie pomijam tu Dioko który był kumplem Troickieg i Cilica a kumple zawsze trzymają razem zwłaszcza na tej bałkańskiej kolonii dopingowej o której wspominał już Boniek.A Nadal to miał „beretem rzucić” do kliniki Fuentesa w Barcelonie gdzie się pewnie mijał z Basso,Valverde i Contadorem bo dlaczego wycofał się akurat w marcu z powodu kontuzji kiedy to wprowadzono „paszporty”.

    Odpowiedz
    1. ~Radek

      Nie musisz wierzyc, oni graja w tenisa od dziecisntwa. Poogloadaj sobie i poczytaj jak wyglada dzienny trening najlepszych, to uwiezysz ze 5h gry dla nich jest mozliwe. W kolarzy tez nie wierzysz? Dzien w dzien jezdza po kilkaset kilometrow, co tez sie wszyscy koksuja?

    2. yomosa

      hmmm…przykład kolarzy bardzo nietrafny. Był wyścig po którym medal odebrano zwycięzcy własnie za doping. Więc zwycięstwo przypadło dziesiątemu(!!!!) kolarzowi tego wyścigu bo Panowie z miejsc 2-9 też mieli pozytywne wyniki badan:)

      co do tenisa to dośc dziwne dla mnie zawsze były dziwne „zakończenia” karier tenisistek i ich powroty po roku czy dwóch. Idę o wielkie pieniądze że w przyszłym roku do tenisa wróci Bartoli. W myśl zasady: zakońzzyłam karierę więc nie maja podstaw mnie zbadać. Tak samo śmierdziały mi zawsze kilkumiesięczne pauzy po wygraniu wielkiego szlema (przykład Justin Henin)

  2. ~Andrzej

    … cóż zrobić … Nastały takie czasy, że brakuje idealnych wzorów dla młodych ludzi … Sport naznaczony jest przykrymi zdarzeniami … Bardzo mi przykro, że muszę egzystować w takim świecie … Zastanawiam się, czy to się kiedyś jeszcze zmieni …

    Odpowiedz
  3. ~Hutmaniak

    W świecie tenisowym mówi się,że np.kontuzja Nadala,to odpoczynek od „koksu’.Dlatego w tym sporcie należy wprowadzić kontrole antydopingową na podobnych zasadach jak w kolarstwie,czy lekkoatletyce.Nie wiadomo gdzie jesteś,nie można pobrać próbek-jesteś zawieszony-to tak,jakbyś brał doping,bo unikasz badania.W obecnej „erze dopingu”trudno nie mieć podejrzeń o doping wśród tenisistów,szczególnie po „oskarżeniach”austriackiego zawieszonego dość dawno tenisisty.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>