Uważaj na fałszywego Jerzego Janowicza

Już 3200 osób, w tym kilkudziesięciu branżowych dziennikarzy z Polski, jeden z głównych sponsorów, przedstawiciele Pucharu Davisa, piłkarz Legii czy pogodynka CBS, dało się nabrać na Jerzego Janowicza.

W listopadzie 2012 roku anonimowy, pełen werwy kwalifikant z Polski występem w turnieju Masters w Paryżu rozkochał w sobie pół tenisowej Europy. Przez kilka dni nie mówiło się o nikim innym. Na fali tego sukcesu na Twitterze zameldował się @JanowiczJerzy. Liczba followersów szybko rosła, szczególnie że wszyscy dostali potwierdzenie, że to „moje oficjalne konto”. Przez rok konto dodało do obserwowanych kilka tysięcy osób, co jak na polskie warunki jest już wynikiem godnym odnotowania. Agnieszka Radwańska świętowała niedawno 50 tysięcy śledzących, jednak wpisy robi regularnie.

@JanowiczJerzy jest bardzo oszczędny, ale jak coś palnie, to z grubej rury. „Wyczuwam wzrost kibiców :)” – pisze w dniu półfinału Wimbledonu z Andym Murrayem. „Jestem coraz lepszym graczem” – chwali się w lipcu. „Zapracowane życie zapracowanego człowieka” – ćwierka parę dni temu. Jak brylujący na Twitterze Tomas Berdych i Roger Federer chętnie retweetuje komplementy i nawiązuje kontakt ze swoimi fanami. „Miło wiedzieć, że komuś podoba się #angielska wymowa :) thanks” – odpisuje Jennifer, dla której „słodko mówi po angielsku, ma najlepszy akcent i mogłaby go słuchać całymi dniami”.

W tym wszystkim jest na tyle wiarygodny, że do konta chętnie linkuje biuro prasowe Pucharu Davisa, a Babolat, jeden z głównych sponsorów łódzkiego tenisisty, odsyła do niego z profilu zawodnika na oficjalnej stronie producenta sprzętu.

Sęk w tym, że @JanowiczJerzy to nie Jerzy Janowicz. W środowisku mówi się o tym od dawna, ale brakowało zdecydowanego stanowiska w tej sprawie samego zainteresowanego. W końcu postanowiłem rozwiać te wątpliwości. „Konto @JanowiczJerzy nie jest oficjalnym profilem Jerzego. Podjęliśmy już niezbędne kroki do tego, by sprawa została wyjaśniona, a konto usunięte” – potwierdziła mi Ania Sitkowska z JJ Team.

ATP, a szczególnie WTA, które mocno promują aktywność tenisistów w mediach społecznościowych, a przy tym dbają o ich wizerunek, takie sprawy rozwiązują w try miga.

Michał Przysiężny tak opisywał w „Gazecie Wyborczej” zamkniętą już historię z fałszywym fanpejdżem: „Nie było tam nic groźnego, jakieś rzeczy w stylu, że zagrałem tak i tak, a teraz jadę tu i tam. Nic groźnego. Więc olałem temat. Aż tu nagle dzwoni do mnie w sierpniu Alek [trener] i pyta, czy ja się wycofałem z US Open. Ja, że nie, a on, że na pasku w Eurosporcie leci, że nie zagrasz. I dopiero wtedy przypomnieliśmy sobie o tym profilu i tam było napisane, że mam operację i nie jadę. Zacząłem to prostować, zadzwoniłem do ATP i jak przyjechałem do Nowego Jorku, to w jeden dzień to skasowali, nie wiem jak, ale ATP się tym zajęła”.

Obóz Jerzyka przymykał oko na podszywkę @JanowiczJerzy, bo z dotychczasowych fałszywych kont to było ponoć najmniej krzywdzące. Wpisy nie wystawiały jednak najlepszego świadectwa o zawodniku, dlatego w końcu klamka zapadła.

Jedynymi oficjalnymi źródłami informacji na temat Jerzyka na razie pozostają strona internetowa oraz profil na Facebooku. Czekamy na pierwszego tweeta, ale z konta z turkusowym ptaszkiem verified.

Łukasz PrzybyłowiczŁukasz Przybyłowicz twitterNie śpię, bo oglądam tenis

Napisz do mnie: l.przybylowicz@eurosport.pl

5 myśli nt. „Uważaj na fałszywego Jerzego Janowicza

  1. ~/Naany

    Liczba followersów szybko rosła, szczególnie że wszyscy dostali potwierdzenie, że to „moje oficjalne konto”.

    Gdzie dostali to potwierdzenie? Na żywo? To jakim cudem, on to potwierdził, jak ktoś się niby podszywał?
    Na stronie? To ludzie debile, i tak dali się nabrać?

    Odpowiedz
    1. ~fdsasd

      nie zrozumiałeś ironii :) chodzi o to, że potwierdzenie to właśnie było zdanie „to moje oficjalne konto”, a ludzie w to uwierzyli :)

  2. ~stef

    Z tymi regularnymi wpisami Radwańskiej bym nie przesadzał, od sierpnia może tak, ale wcześniejsze były w 2011…

    Odpowiedz
  3. ~Michał

    Osobiście zupełnie nie interesuje mnie życie prywatne Berdycha czy Janowicza i co na czym komunikują… mają być wzorem gry w tenisa, a nie świecić przykładem czy czymś innym poza kortem. Mogą robić co chcą, nie są Papieżem… ale jak już wyjdą na kort to mają stawy kolanowe sobie i przeciwnikowi na korcie wyrywać żeby tylko wygrać! Anyway podszywanie się pod kogoś jest niedopuszczalne….
    Pozdrawiam
    Michał

    Odpowiedz
  4. ~Gość

    Panie Łukaszu ! Pod koniec wpisu, to chyba miało być Jerzy Janowicz, a nie Michał Przysiężny…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>