Trzymamy kciuki za Majchrzaka w mistrzostwach świata

17-letni Kamil Majchrzak w Key Biscayne na Florydzie rozpoczyna Orange Bowl International Championship, nieoficjalne mistrzostwa świata juniorów, które mogą, ale nie muszą być przepustką do wielkiej kariery.

Laslo Djere, Dominic Thiem, George Morgan, Gianni Mina czy Yuki Bhambri – może poza Austriakiem Thiemem, na razie walczącym z powodzeniem na poziomie challengerów, nazwiska zwycięzców Orange Bowl w najwyższej kategorii wiekowej z ostatnich pięciu lat wiele nie mówią. Ale już triumfatorzy sprzed lat, jak Roger Federer, Andy Roddick, Robin Soederling czy Marcos Baghdatis, dają mniej więcej pojęcie, z czym mamy do czynienia.

Początki Orange Bowl sięgają lat 40. ubiegłego wieku. W obecnym kształcie zawody rozgrywane są nieprzerwanie od 1998 roku z podziałem na kategorie do lat 12, 14, 16 i 18 zarówno u chłopców, jak i u dziewczyn. Turniej dla najstarszych odbywa się w Key Biscayne. Co roku w grudniu na Florydę ściągają najlepsi juniorzy z całego globu, dlatego Orange Bowl nazywane jest nieoficjalnymi mistrzostwami świata.

Polska na razie nie ma w zawodach wielkich tradycji. Agnieszka Radwańska co najwyżej była w ćwierćfinale, Jerzy Janowicz w 2007 roku przegrał w półfinale z Grigorem Dimitrovem. Z kolei w 2006 roku Urszula Radwańska w parze z Soraną Cirsteą wygrała debla.

W tym roku, w 67. edycji, z dziesiątką rozstawiony jest Kamil Majchrzak, członek Siemens AGD Tennis Team, pilotującego rozwój najlepszych juniorów w Polsce. We wrześniu wygrał turniej gry podwójnej w juniorskim US Open. Majchrzak sam plasował się w gronie faworytów, po tym jak w weekend wygrał prestiżową imprezę Eddie Herr International Junior Tennis Championships rozgrywaną na kortach sławnej akademii Nicka Bollettieriego, spod którego ręki pośrednio lub bezpośrednio wyszły takie gwiazdy światowego formatu jak Andre Agassi, Boris Becker, siostry Williams czy Maria Szarapowa. Do finału 17-latek z Piotrkowa Trybunalskiego nie stracił seta. Mecz o tytuł z młodszym o rok Rosjaninem Andriejem Rublewem (zwycięzca Orange Bowl do lat 16 z zeszłego roku) wygrał po trzech tie-breakach. Oprócz Majchrzaka w 64-osobowej drabince mamy jeszcze Phillipa Greska (również z teamu Siemensa) i Jana Zielińskiego.

Nie miałbym nic przeciwko, żeby Polacy wzięli przykład (ale tylko w tej kwestii) z Bernarda Tomicia, który miał patent na Orange Bowl. Australijski bawidamek w 2004 roku był najlepszy w kategorii do lat 12, w 2006 do lat 14, a w 2007 do lat 16. Ale zanim wygrał pierwszy znaczący turniej w seniorach, dwieściepięćdziesiątkę ATP w styczniu w Sydney, minęło pięć lat z okładem. Orange Bowl to nie trampolina do sukcesów w seniorach, tylko naturalny i wcale nie największy krok w rozwoju młodego tenisisty, których przed startem w dorosłość jeszcze kilka będzie musiał wykonać. Co nie zmienia tego, że byłoby miło po raz pierwszy zobaczyć nazwisko Polaka wśród zwycięzców obok Federera czy Roddicka i z rozrzewnieniem wrócić do tego za parę lat.

Łukasz PrzybyłowiczŁukasz Przybyłowicz twitterNie śpię, bo oglądam tenis

Napisz do mnie: l.przybylowicz@eurosport.pl

6 myśli nt. „Trzymamy kciuki za Majchrzaka w mistrzostwach świata

  1. ~w1ktor

    To pan prowadził wredna, msciwa prawie dzien po dniu nagonke na eurosporcie.pl na Radwanska podczas IO, powinien pan byc za to wykluczony z grona polskich sportowych dziennikarzy.

    Odpowiedz
  2. ~w1ktor

    Jak pomylilem pana z innym dziennikarzem eurosportu, to bardzo przepraszam, musze siegnac do archiwum, i zobaczyc nazwisko osoby ktora pod pseudonimem prowadzila ataki na portalu eurosportu.pl, choc to obciaza tez tych ktorzy pozwolili tej sobie na takie publikacje. Wszystkie te teksty, a bylo ich kilka w jednym temacie mialy tylko jeden cel jak najbardziej dowalic Radwanskiej, nie bylo w nich zadnego innego przeslania. Jesli zaszla pomylka jeszcze raz bardzo przepraszam.

    Odpowiedz
  3. ~w1ktor

    Wiec przy okazji sie spytam. Co jest najwazniejsze w tenisie szlemy czy medale olimpijskie?, bo ja od wielu lat interesuje sie tenisem, na dlugo zanim Radwanska zaczela grac i zawsze myslalem ze w tenisie najwazniejsze sa szlemy, a reszta jest tylko tlem. A jak pan uwaza?

    Odpowiedz
    1. Łukasz Przybyłowicz Autor wpisu

      Z perspektywy zawodnika – wielki szlem, bez względu na to z jak patriotycznymi hasłami na ustach szedłby do igrzysk. Z perspektywy narodu (ogółu) – zdecydowanie to drugie, tak już się w Polsce utarło.

  4. ~tomasz

    ~w1ktor vel ort22 (sportowe fakty) ,
    nie kompromituj się człowieku. Nie ulegaj tak łatwo swoim fobiom i natręctwom, nie wypisuj głupot w necie. Jak zwykle i jak zawsze, niestety.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>