Bally

elena-baltachaElena Baltacha odeszła w niedzielę w wieku 30 lat. O zmarłych powinno się mówić dobrze albo wcale. O niej nie byłoby co powiedzieć złego.

„Trzeba by się mocno natrudzić, żeby znaleźć kogoś, kto poznał Baltachę, by powiedział o niej złe słowo”, pięknie opisał pierwszą rakietę brytyjskiego tenisa w latach 2009-2012 Simon Cambers z „Herald Scotland”.

Wzruszające tweety koleżanek z kortu w poniedziałek lały się łez strumieniami. Rodzina WTA zjednoczyła się wczoraj jak nigdy. Ciepła, życzliwa, przyjacielska – tymi epitetami Baltachę wspominano najczęściej. Nikt nie mógł pogodzić się z tym, że została zabrana tak wcześnie. „Wiem, że jesteś w niebie, bo tam jest miejsce aniołów”, napisała koleżanka z fedcupowego zespołu Johanna Konta.

Mimo że okrutnie doświadczona przez los – już w wieku 19 lat została u niej zdiagnozowana przewlekła choroba wątroby, a inne poważne dolegliwości nie dawały jej chwili wytchnienia przez całą karierę – Baltacha doszła na Wyspach do numeru 1, którego nie oddała przez 132 tygodnie.

„Znałam ją od dziewiątego roku życia. Zbliżyłyśmy się oczywiście dzięki Pucharowi Federacji. Przez te wszystkie lata nie spotkałam nikogo, kto byłby twardszym wojownikiem. Widziałam, jak przechodziła przez wszystkie kontuzje i choroby, jak jest mocna psychicznie, by w dobrym stanie podjąć ostatnią walkę”, mówiła o niej kapitan reprezentacji Wielkiej Brytanii Judy Murray.

W styczniu Elena Baltacha poinformowała, że ma raka wątroby.

Kilka miesięcy wcześniej ze względów zdrowotnych zakończyła karierę. „Moje ciało doznało licznych ran w ciągu 16 lat. W końcu zebrało to swoje żniwo”, tłumaczyła. „Miałam mnóstwo wspaniałych doświadczeń w trakcie gry w tenisa, których na nic bym nie wymieniła, ale teraz mój umysł i ciało mówią mi, że czas zrobić krok w kierunku nowego rozdziału w moim życiu. W dalszym ciągu szaleję na punkcie tenisa. Teraz chcę przelać tę pasję na innych i zostać najlepszym trenerem, jakim mogę być, by wychowywać następne pokolenia brytyjskich tenisistów”.

Kilka tygodni wcześniej wzięła ślub z wieloletnim trenerem i partnerem Nino Severino.

Dawała z siebie wszystko – innym. W 2012 roku razem z Nino otworzyła Elena Baltacha Academy of Tennis, której powołaniu przyświecała chęć umożliwienia tenisowego startu dzieciom niezależnie od stanu portfela ich rodziców. W zeszłym roku zorganizowała charytatywny event „Rally for Bally”, w czasie którego zbierano środki na jej akademię i fundację The Royal Marsden Cancer Charity.

Druga edycja, ku pamięci Eleny, odbędzie się w drugiej połowie czerwca przy okazji turniejów w Queen’s Clubie, Birmingham i Eastbourne. W tym roku w niesienie pomocy innym włączyła się plejada gwiazd przede wszystkim brytyjskiego tenisa na czele z mistrzem Wimbledonu Andym Murrayem, Gregiem Rusedskim, Timem Henmanem, deblistą Rossem Hutchinsem, którego zeszłoroczna zwycięska batalia z rakiem była inspirująca dla Baltachy, czy 18-krotną mistrzynią turniejów wielkiego szlema Martiną Navratilovą.

Przy nazwisku Eleny Baltachy próżno szukać tytułów wielkoszlemowych. Nie wygrała żadnego turnieju WTA, w rankingu była najwyżej 49. Ale zostawiła po sobie coś trwalszego niż kartki w encyklopedii. Poczucie, że zawsze jest dla kogo żyć.

Łukasz PrzybyłowiczŁukasz Przybyłowicz twitterNie śpię, bo oglądam tenis (@ogladamtenis)

2 myśli nt. „Bally

  1. ~Michał

    Jestem od paru lat wielkim fanem kobiecego tenisa, lecz mimo to fakt o Elenie mało było słychać… nie znałem jej zbyt dobrze….lecz czytając ten artykuł się mocno wzruszyłem :’( Strasznie szkoda mi jej, niech spoczywa w spokoju

    Odpowiedz
  2. ~serwisnazewnatrz

    Bally była świetną tenisistką, przez długi czas numer jeden Wielkiej Brytanii, wzrusza fakt, iż na koniec swojego życia próbowała pomóc innym i teraz jest to nadal kontynuowane, wielki szacunek!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>